Automuseum PROTOTYP: obowiązkowy przystanek w Hamburgu

Hamburg kojarzy się z portem, Elbą i czerwonymi ceglanymi kamienicami Speicherstadt. Ale jeśli jesteś petrolheadem, jest tu jeszcze jedno miejsce, które powinno znaleźć się na pierwszym miejscu Twojej listy: Automuseum PROTOTYP przy Shanghaiallee 7 w dzielnicy HafenCity.

Budynek, który sam w sobie jest eksponatem

Zanim jeszcze przekroczysz próg muzeum, zatrzymaj się na chwilę przed fasadą. To ceglany, secesyjny gmach zbudowany na przełomie XIX i XX wieku – konkretnie w latach 1902–1907 – na zlecenie firmy gumowej „Kautschukwerke Dr. Heinr. Traun & Söhne”. Wcześniej, już w 1836 roku, stała tu fabryka, a od 1855 roku produkowano w tym miejscu twardą gumę jako pierwsi w Niemczech, korzystając z patentu wulkanizacyjnego Charlesa Goodyeara.



Filozofia: Ludzie. Silniki. Samochody.

Twórcy muzeum nie chcieli tworzyć kolejnego magazynu starych aut. Ich motto brzmi „Personen. Kraft. Wagen.” – Ludzie. Siła. Samochody.

To nie przypadkowy slogan: „PKW” to po prostu niemieckie słowo na samochód osobowy, ale tutaj każde z tych słów ma osobne znaczenie.

  • Ludzie – inżynierowie, kierowcy wyścigowi, pasjonaci, których historia splata się z historią prezentowanych aut.
  • Siła – moc silników, ale też pasja, odwaga i poświęcenie ludzi, którzy te auta tworzyli i nimi ścigali.
  • Samochody – wzornictwo i sztuka inżynierii jako cel sam w sobie.

Muzeum jest niezależne od żadnej marki i nie korzysta z dotacji państwowych.
Każdy eksponat ma swoją unikalną historię — wiele z nich to dosłownie jedyne egzemplarze na świecie.

Kilka pięter pełnych historii

Muzeum rozciąga się na kilku kondygnacjach zabytkowego budynku. Każda sala to inny rozdział historii motoryzacji, a cała kolekcja obejmuje ponad 80 lat motoryzacyjnej historii.

Narodziny legendy — Porsche 356 i jego prekursorzy



Centralnym punktem pierwszej sali jest głęboko czarny przedwojenny prototyp o zjawiskowo opływowym nadwoziu -to jeden z wczesnych projektów z kręgu Ferdinanda Porsche, przypominający swoim kształtem przyszłą linię 356. Karoseria jest tak doskonale zaokrąglona, że samochód wygląda jak rzeźba, nie pojazd mechaniczny. Widok w czerni i bieli oddaje tę niepowtarzalną elegancję jeszcze dobitniej.

W tej samej sali stoi wiele wczesnych Porsche 356 w różnych kolorach i konfiguracjach – od szmaragdowej zielonej kabriolety na żółtych oponach, przez srebrne berlinki, po cobalt blue egzemplarze z białą skórzaną kabiną.

Z bliska widać charakterystyczny Porsche crest na tylnej pokrywie – małe logo, ogromna historia.


Otto Mathé i jego srebrne cuda — Mathé Universal

Jednym z najciekawszych rozdziałów muzeum jest postać Otto Mathégo – austriackiego kierowcy wyścigowego z Innsbrucka, który po utracie prawej ręki w wypadku motocyklowym… nie przestał ścigać się. Prowadził lewą ręką, budował własne samochody i zdobywał trofea.

Jego Mathé Universal : srebrny wyścigówka z numerem 62 – prezentowany jest zarówno z zewnątrz, jak i w niemal intymnym zbliżeniu wnętrza kabiny. Kierownica owinięta sznurem, skrzynia biegów z mosiężnymi oznaczeniami, mały kaszkiet wyścigowy na siedzeniu obitym owczą skórą – to nie jest muzealny eksponat, to wehikuł z duszą. Na kierownicy widnieje napis: „MATHÉ Innsbruck”.

Rekordy prędkości — NSU Rekordwagen

W kolejnej sali króluje dosłownie leżący na podłodze biały NSU Rekordwagen wehikuł rekordowy o tak niskim, torpedo-kształtnym nadwoziu, że trudno uwierzyć, że ktoś w środku siedział. To sala, w której grawitacja przegrywa z aerodynamiką.

Herbie — tak, ten Herbie

I tu muzeum robi coś nieoczekiwanego: stawia vis-à-vis poważne wyścigówki i kultowego… Herbie’ego. Słynny VW Garbus z numerem 53, tablica rejestracyjna OFP 857, California – ten konkretny egzemplarz to rekwizyt filmowy z produkcji Walt Disney, zniszczony i postarzony na potrzeby zdjęć. Muzeum posiada ten wyjątkowy pojazd i eksponuje go z pełną powagą należną obiektowi filmowego dziedzictwa. Widok Herbie’ego w sali wypełnionej klasycznymi Porsche jest surrealistyczny w najlepszym możliwym sensie.

„The Italian Job” — bella macchina w hamburskim muzeum

W 2023 roku, z okazji 15-lecia muzeum, PROTOTYP zdecydował się na znaczące rozszerzenie stałej ekspozycji, dodając wydzieloną sekcję pod tytułem „The Italian Job”. To odważny krok jak na placówkę kojarzoną przede wszystkim z Porsche – i krok w pełni udany. Kurator zestawił ze sobą pięć starannie dobranych włoskich klasyków z czterech dekad, tworząc przekrój przez to, co włoska motoryzacja dawała światu najlepszego: połączenie formy z funkcją, czyli koncepcję „Bella Macchina”.

W październiku 2024 roku kolekcja została gruntownie odnowiona. Zmieniły się eksponaty, ale filozofia pozostała ta sama.

Aktualnie w sekcji można zobaczyć m.in.:

Maserati A6G/54 Zagato (1956) – jeden z najpiękniejszych włoskich samochodów sportowych lat 50. Karoseria projektu mediolańskiej pracowni Zagato to studium w aluminium: każda krzywa wydaje się być wyrzeźbiona, nie tłoczona. Pod maską sześciocylindrowy silnik rzędowy o pojemności 1985 cc i mocy 170 KM, prędkość maksymalna 235 km/h – liczby imponujące jak na połowę lat 50. A6G/54 był bezpośrednim rozwinięciem modelu A6GCS, jednego z najbardziej utytułowanych dwumiejscowych samochodów sportowych w historii wyścigów, używanego z sukcesami m.in. przez sycylijskiego barona na kolejnych imprezach włoskich drogówek.

Ferrari 250 GT Berlinetta SWB (1961) – model z krótką rozstawą osi (Short Wheelbase), numer rejestracyjny 195068 MO (Modena). To jeden z kamieni milowych w historii Ferrari i jeden z najbardziej cenionych przez kolekcjonerów modeli marki w ogóle. Silnik V12 o pojemności 2953 cc pozwalał osiągnąć prędkość powyżej 240 km/h, co czyniło go zabójczą bronią zarówno na torach wyścigowych, jak i drogach publicznych. SWB wygrywał m.in. w Le Mans i na Silverstone. Dziś egzemplarze w dobrym stanie osiągają na aukcjach kwoty rzędu kilkunastu milionów dolarów.

Lancia Stratos HF Stradale (1974) – homologacyjna wersja drogowa jednego z najbardziej zdeterminowanych samochodów wyścigowych wszech czasów. Stratos zaprojektowano od podstaw wyłącznie z myślą o rajdach – jego kompaktowe, klinowe nadwozie autorstwa Bertone i centralnie umieszczony silnik Ferrari Dino V6 (2418 cc, ok. 190 KM w wersji drogowej) były podporządkowane jednej idei: wygrywać. I wygrywał – trzykrotne mistrzostwo świata WRC w latach 1974–1976. Wersja Stradale to legalna droga wersja dla klientów, z której Lancia wyprodukowała zaledwie kilkaset egzemplarzy.

Ferrari GTO (1984) – powrót legendarnej nazwy po ponad dwóch dekadach. Model 288 GTO (jak oficjalnie brzmi pełna nazwa) powstał jako odpowiedź na regulamin Grupy B i miał startować w rajdach, jednak seria nigdy nie doszła do skutku. Zamiast tego GTO stało się pierwszym samochodem z oficjalną etykietą „supercar” – 400 KM z podwójnie turbodoładowanego V8 2855 cc, 0–100 km/h w ok. 4,9 sekundy, prędkość 305 km/h. Wyprodukowano zaledwie 272 egzemplarze.

Zestawienie tych aut w jednej sali to de facto skrócona historia włoskiego podejścia do projektowania samochodów sportowych: od rzemieślniczej perfekcji lat 50., przez rajdowy pragmatyzm lat 70., aż po narodziny nowoczesnego supercar.

Interaktywnie, nie tylko dla dorosłych

Muzeum to nie tylko stanie i patrzenie. Można usiąść za kierownicą symulatora Porsche 356, wejść do „audio box” i posłuchać ryku prawdziwych silników, obejrzeć filmy dokumentalne w muzealnym kinie, a nawet przetestować aerodynamikę w miniaturowym tunelu aerodynamicznym. Jest też interaktywna biblioteka z cyfrowymi albumami zdjęć kierowców wyścigowych — oraz quiz dla dzieci.


Praktyczne informacje

  • Adres: Shanghaiallee 7, 20457 Hamburg (HafenCity)
  • Strona: prototyp-hamburg.de
  • Czas zwiedzania: ok. 2–3 godziny (można spędzić więcej)

Jeśli jesteś w Hamburgu choćby na jeden dzień- wpadnij tu. Nawet jeśli samochody nie są Twoją religią, Automuseum PROTOTYP jest miejscem, gdzie stają się nią na chwilę.